Przewodnik po grach

Witamy w społeczności NFSZone.pl Maj 17 2012 19:10

Need For Speed | Run | Shift 2 Unleashed | Hot Pursuit | World | www.nfszone.pl
Wersja BETA wybierz styl: Default Styles | Black Styles

Galeria prac (w poczekalni: 0, razem: 917)

  • Nissan 240SX
  • Porsche 911 Turbo S
  • STi  Kick Buttowski
  • Nissan Skyline GT-R R34
  • Nissan Silvia S15
  • Toyota Supra
  • Nissan

Arrinera nie zabłyśnie? - 07.05.2012 17:41

Komentarzy: 1, zobacz więcej...

Motoryzacja Pamiętacie Arrinerę? To polski supersamochód, który ma być motoryzacyjnym Wiedźminem.

Arrinera jest napędzana przez 6,2-litrowy silnik V8 o mocy 650KM i 820Nm. Do setki rozpędza się w 3,2 sekundy, a do 200 km/h wystarczy 8,9 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 340 km/h. Można też pokusić się o Pakiet Power, który zwiększa moc silnika do 700KM. Cena podstawowego modelu to nieco ponad 500 tys. zł.
Niestety nie mamy żadnego doświadczenia w produkcji takich sportowych maszyn, toteż postęp produkcji wlecze się niemiłosiernie. Wydawałoby się, że od jazdy testowej, która odbyła się niecały rok temu do wyprodukowania pierwszego modelu dla klienta minie z pół roku. Tymczasem sprzedaż Arrinery jest na etapie przyjmowania zamówień i pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów dopiero w drugiej połowie tego roku.

Nie napisałbym o Arrineri, gdyby nie okazało się, że swój supersamochód chcą również sprzedawać Chorwaci. Rimac jest napędzany czterema silnikami elektrycznymi, a ich łączna moc wynosi 1088 KM, zaś moment obrotowy to aż 1600Nm. Supersamochód rozpędza się szybciej od Arrinery o 0,3 sekundy, natomiast prędkość maksymalna jest niższa i wynosi 305 km/h. Chorwaci planują wyprodukować zaledwie 88 sztuk, a każdy model będzie kosztował ok. 1 mln dolarów. Jako fan Porsche dużo bardziej podoba mi się zaokrąglona sylwetka Rimaca niż lambopodobne kształty Arrinery, jednak cena tego drugiego odstrasza.

Jak się prezentuje Rimac, możecie obejrzeć w rozwinięciu newsa.

Relacja z Motor Show 2012. - 23.04.2012 13:16

Komentarzy: 7, zobacz więcej...



Po jakże długim wyczekiwaniu nadszedł czas na relację z Motor Show 2012, które miało miejsce w Poznaniu na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich w dniach 13-15 kwietnia. Dla zainteresowanych oto krótka historia owych targów: organizowane są już od niepamiętnych czasów, gdy na teren MTP zjeżdżały się takie "nowości" jak Fiat 125p, 126p, Warszawa, czy Syrenka, dla wielu poznaniaków była to czasami jedyna okazja, by móc się przymierzyć do swojego wymarzonego samochodu, dlaczego? Ponieważ wtedy kupić samochód wcale nie było tak łatwo, nie wystarczały dobre chęci, ani nawet dyspozycja gotówką. Całymi dniami trzeba było czekać przed urzędem za zgodą na kupno samochodu, następnie równie długo czekać na możliwość zakupu choćby takiego Malucha, gdyż chętnych było sporo, a samochodów jeszcze nie. Ale wracając do targów, odbywały się one praktycznie co roku, aż do 2007, gdy zarząd MTP postanowił je zawiesić. Na szczęście powróciły z wielkim hukiem w roku 2010 pod nazwą, którą znamy obecnie - Motor Show. Od tamtego czasu są to największe targi motoryzacyjne w Polsce, lecz organizatorzy nie spoczywają na laurach, z każdą edycją chcą by event prężnie się rozwijał, dlatego w tym roku mieliśmy okazję zobaczyć nowości takie jak Ferrari, Lotus, czy ABT.
Dlatego bez zbędnych formalności, oto najciekawsze atrakcje, które można było spotkać na MS 2012.


ABT


Stoiskiem, które zapewne budziło najwięcej emocji, było Pachura Moto Center. Wszystko za sprawą 5 samochodów: Porsche Panamera Grand GT, Lamborghini Murcielago, ABT Audi R8 Spider, ABT Audi AS6 Avant oraz występującego tylko w 25 sztukach na świecie ABT Audi R8 GTS, którego konstrukcja generalnie została zmodyfikowana przy użyciu włókna węglowego dla mniejszego ciężaru własnego ale i silnik dostał kopa, teraz generuje 620KM (z oryginalnych 525KM), więc pierwszej setki możemy się spodziewać już po 3,6s. Jedynym minusem jest fakt, że owe Audi zostało zaprezentowane na targach moto w Genewie w zeszłym roku, co pokazuje, że nieco jesteśmy do tyłu. Prawdziwą nowością od ABT, można nazwać model AS6 Avant, oparty na najnowszym Audi A6 Avant, które zostało uszlachetnione przez tunera, jednak nie przykuwało wzroku jak choćby stojące po drugiej stronie stoiska Lamborghini Murcielago LP640 Roadster ; )



To nie koniec! Dalsza część niusa w rozwinięciu, a znajdziecie tam Mercedesy, Mustangi i Ferrari. Zapraszam do lektury.

UR(S)US NADJEŻDŻA! - 21.04.2012 09:04

Komentarzy: 5, zobacz więcej...

Motoryzacja Och, jakże miło powitać mi Was, Kochani Użytkownicy, w ten piękny, słoneczny dzień! Dzień, w którym słońce swym jasnozłocistym blaskiem przebija białe, powiewające na wietrze firanki, a wszystkim zaczyna udzielać się letnia aura - i niechęć do nauki, oczywiście. Zresztą po tym, co Wam zaraz zaprezentuję, udzieli Wam się pewnie ten sam, miły nastrój. A dlaczego? Zaraz zobaczycie. Od razu mówię, że mowa o... Lamborghini.

Tak, tak - to jest chyba to, o czym myślicie - a jeśli dalej nie wiecie, co mam na myśli - proszę przeczytać pierwszą część newsa poniżej. Zapoznano się z wiadomościami? W takim razie mam dla Was nowinkę: mimo tego, iż do targów samochodowych w Pekinie pozostało jeszcze kilka dni, to oficjalne zdjęcia SUV-a (czy tam SAV-a, kij wie) wyciekły do sieci! A model ten zwie się - co zapewne skojarzy Wam się ze słynnymi na wsiach traktorami - Urus.

Co można wywnioskować z wyglądu tego pojazdu? I tutaj kolejne zaskoczenie - mimo niezbyt ładnych wizualizacji pojazd prezentuje się... Niesamowicie! Ostre przetłoczenia, niezwykle dynamiczna, lekka sylwetka, ogromne koła z charakterystycznymi, trapezowatymi nadkolami, połączone tylne światła, mnóstwo wlotów powietrza - jest na co popatrzeć. Nie inaczej z wnętrzem: przypomina ono te z modelu Aventador - i tutaj pojawia się pewien szczegół, który, miejmy nadzieję, do seryjnej produkcji nie dotrwa - a mianowicie wyłożono je czymś, co używane jest do budowy... Pomników na cmentarz. Cóż - wygląd to w końcu kwestia gustu, a pojazd ten zapewne celuje w gusta bogaczy, którzy lubią udziwniać swoje maszyny.

A teraz kilka słów o mechanice: tutaj nie mamy jeszcze żadnych oficjalnych informacji, jednak najprawdopodobniej pod maską zagości znane z modelu Gallardo V10 o pojemności 5,2 litra i mocy oscylującej w granicach 580 koni - szykuje się więc mocny konkurent dla takich mocarzy jak Cayenne Turbo czy X5/X6 M.

Na koniec pragnę dodać, iż na cudo te poczekać będziemy musieli najprawdopodobniej aż do roku... 2017 - moim zdaniem Lamborghini powinno wprowadzić Ur(s)usa o wiele wcześniej, gdyż do tego czasu wygląd może się, niestety, opatrzyć. Cena natomiast wynosić ma ok. 200 000 dolarów - ktoś chętny do składki?

ps. Zdjęcia oczywiście znajdziecie w rozwinięciu newsa.

Motoryzacja Dzisiejszy poranek powitał mnie pełnym słońcem. Oby taka pogoda utrzymała się przez dłuższy czas, gdyż nie ma to jak budzić się pełnym energii do działania, choć nie wliczając w to nauki, bo kto chciałby powtarzać tematy z bezpieczeństwa w transporcie na jutrzejsze zaliczenie. Na pewno nie ja. W zamian przedstawię wam nowości jakie pojawiły się w świecie motoryzacji na przełomie ostatnich dni.
Pierwszą nowinką jest dość kontrowersyjny projekt Lamborghini, jednak takie same słowa można było usłyszeć, gdy Porsche mało identyczne plany jakieś 9 lat temu. Mowa o Byczym SUVie. Trzeba przyznać, że wszystkie terenówki od marek produkujących supersamochody wyglądają dość nietypowo, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do niskich, opływowych i szerokich kształtów, gdy tu nagle zostają wyciągnięte w górę na metr. Nie wszystkim się to udaje jednak Lambo poradziło sobie z tym wyzwaniem w nadzwyczaj łatwy sposób. Nie wiem, czy pamiętacie koncepcyjny model o nazwie Estoque, miała to być niejako konkurencja głównie dla Porsche Panamery, jednak projekt szlag trafił i poszedł do tymczasowego grobu, bo jasne jest, że prędzej czy później do niego wrócą. Także jak dla mnie to owy SUV został oparty głównie na Estoque, choć na razie nie wiadomo na jego temat niczego konkretnego, również zainteresowanie nie powala. Jedynym dowodem (no powiedzmy) na jego istnienie są wycinki z jakiś włoskich gazet. Plotki głoszą, że Lamborghini zaprezentuje światu swojego SUVa już 23 kwietnia w Pekinie. No jestem ciekaw.... poczekamy, zobaczymy.



Jak już jesteśmy przy temacie SUVów, to warto wspomnieć o najnowszej wersji Porsche Cayenne, konkretnie modelu GTS na rok 2013. Muszę przyznać, Cayenne nigdy mi się nie podobało, choć od czasu liftingu samochód stał się bardziej "dojrzały" i przyciągnął mój wzrok. Jednak najnowsza wersja jest według mnie, spektakularna! Wizualnie jak i mechanicznie. Może to przez ten kolor, ale pięknie kontrastuje on z otoczeniem, a czarne felgi dodatkowo nadają charakteru. Pod maską znajdziemy silnik V8 z modelu S jednak został on tak zmodyfikowany, by teraz generować 420KM i ruszać tą 2 tonową cegłę od 0 do 100km/h w 5.7s. V-max to 261km/h, oczywiście elektronicznie ograniczona. Cena tego cacka to 100tys. Euro, nie powiem, sporo. (W rozwinięciu znajdziecie galerię nowego GTS)



Jak wiemy, chiński rynek jest rajem dla europejskich producentów aut. Dlatego też, bardzo często postanawiają uczcić oni w pewien sposób jakże wspaniałe wyniki sprzedaży we wschodniej Azji. Kilka dni temu Ferrari powróciło do tego obrządku, piszę powróciło, gdyż kilka lat temu już mieli okazję wydać specjalną edycję modelu 599 "China Edition". Tym razem padło na 458 Italię, którą zatytułowano "China 20th Anniversary", ponieważ ma ona symbolizować zakup pierwszego (348 TS) Ferrari w Chinach. Wyprodukowanych będzie tylko 20 sztuk, a charakteryzować je będzie wyjątkowe malowanie. Inspiracją był stary chiński idiom "Longma", który oznacza "wigor i duch legendarnego smoko-konia". Smok jest symbolem chińskiej kultury, oznacza odwagę, pasję i sukces, podczas gdy wierzgający koń Ferrari jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli na świecie, reprezentującym włoską tożsamość i jej fantastyczne osiągnięcia w dziedzinie projektowania i inżynierii. Podoba się Wam? Mi, tak średnio, szczerze wolę standardową Italię. (W rozwinięciu, mini-galeria).






Barracuda - oj, wydarzą się cuda... - 09.04.2012 02:52

Komentarzy: 3, zobacz więcej...

Motoryzacja Nowy Dodge Challenger, mimo mocarnej, old school'owej stylistyki i mocnego silnika, niestety, nie osiąga zbyt wysokich wyników sprzedażowych - mimo tego, iż sprzedaż tego pojazdu stale rośnie, to jednak w zeszłym roku na najważniejszym rynku zbytu dla musclecarów, czyli USA, znalazł 40 tysięcy nabywców - co w porównaniu z głównymi konkurentami, takimi jak Ford Mustang czy Chevrolet Camaro, jest śmiesznie niską sumą - każdy z nich przyciągnął przecież do salonów w tym czasie mniej więcej dwa razy więcej klientów.

Fiat - obecny właściciel koncernu Chryslera, do którego należy m. in. Dodge - nie może oczywiście na taki stan rzeczy pozwolić. Przywrócona więc do życia zostanie kolejna legenda motoryzacji, która zapewne doskonale znana jest każdemu fanowi serii NFS - a mowa o... Cudzie!. Maszyna ta swych czasów potrafiła zniszczyć każdego, nawet najbardziej doświadczonego i wyrafinowanego kierowcę, który tylko zasiadł za jej kierownicą. Mroziła krew w żyłach, siała strach, panikę.

Ciekawe pogłoski chodzą na temat techniki, która rzekomo wykorzystana być ma w nowej Barracudzie - na przykład w kwestii płyty podłogowej: tutaj w drogę wchodziłyby dwie opcje: platforma rozwijana obecnie przez inżynierów Alfy Romeo lub ta pochodząca z obecnej generacji Challengera; natomiast co do silnika - wiadomo, iż włosko-amerykański koncern pracuje nad nową wersją 6,2-litrowego Hemi, o rzekomej mocy w granicach 490-540 KM. Wyobrażacie sobie połączenie podwozia Alfy z takim motorem?

W sieci ukazała się też grafika pokazująca, jak może wyglądać nowa Cuda - i w całokształcie na wizualizacji tej prezentuje się ona podobnie do Chevroleta Camaro. Kanciaste, muskularne, ostre linie pokazują, z jakim pojazdem mamy do czynienia. Najbardziej ciekawi jednak to, czy nie zostanie zniszczona kolejna legenda motoryzacji? Owszem, ostatnio mieliśmy co prawda kilka udanych "powrotów do korzeni", lecz, jak wiemy, porażek na tym paśmie było zdecydowanie więcej.



następna strona
Copyright © NFSZone.pl 2007-2012 Kodowanie Bartek Luks, @ Dominik Kardas.