W praktyce gry podobne do Diablo to nie jeden gatunek, tylko szerokie ARPG-i, w których liczą się loot, budowanie postaci i satysfakcjonująca walka z hordami przeciwników. W tym artykule pokazuję, które tytuły rzeczywiście dają podobne odczucia, czym różnią się od siebie i dla kogo każdy z nich będzie najlepszy. Dorzucam też prosty filtr wyboru, żeby nie trafić w grę, która po kilku godzinach okaże się zbyt ciężka, zbyt prosta albo po prostu nie w twoim tempie.
Najlepszy wybór zależy od tego, czy chcesz głęboki endgame, czy wygodne wejście
- Jeśli chcesz najgłębsze systemy i bardzo rozbudowany endgame, na pierwszym miejscu stawiam Path of Exile 2.
- Jeśli zależy ci na świetnym craftingu i czytelniejszym starcie, bardzo mocnym wyborem jest Last Epoch.
- Jeśli wolisz spokojniejsze tempo, offline i długą żywotność jednej postaci, Grim Dawn nadal broni się znakomicie.
- Jeśli grasz na telefonie albo lubisz cross-platform, sprawdź Torchlight: Infinite i UNDECEMBER.
- Jeśli chcesz klasycznego klimatu mitologii w nowej odsłonie, obserwuj Titan Quest II, ale pamiętaj o statusie early access.
Co naprawdę decyduje, że ARPG przypomina Diablo
Sam widok z góry nie wystarcza. Dobry hack'n'slash, czyli szybka gra akcji z mocnym naciskiem na loot, musi jeszcze dobrze prowadzić rozwój postaci, dawać satysfakcję z pojedynczego dropu i oferować sensowny powód, żeby wracać po kampanii. Bez tego zostaje tylko ładna walka, a to za mało, żeby utrzymać gracza na dłużej.
Ja najpierw patrzę na trzy rzeczy: czy build daje realne decyzje, czy ekwipunek zmienia styl gry, oraz czy endgame nie jest tylko pustym grindem. Jeśli gra ma złożone drzewko umiejętności, ale nie tłumaczy go dobrze, to łatwo odstraszy nowych graczy. Jeśli jest zbyt prosta, szybko się wypala. Z takim filtrem łatwiej ocenić, które tytuły naprawdę pasują do tego klimatu, więc poniżej przechodzę do konkretnych propozycji.

Najmocniejsze propozycje na PC i konsole
W 2026 roku najciekawiej wypada mieszanka gier kompletnych i tytułów rozwijanych na bieżąco. Poniżej zestawiam te, które najczęściej polecałbym komuś szukającemu podobnego doświadczenia, ale niekoniecznie identycznej kopii.
| Gra | Na jakich platformach | Co wyróżnia | Model |
|---|---|---|---|
| Path of Exile 2 | PC i konsole | Ogromna swoboda buildów, mocny endgame i bardzo rozbudowane systemy gemów. | Early access |
| Last Epoch | PC i Linux | Świetny crafting, czytelny rozwój postaci i bardzo dobry balans między głębią a przejrzystością. | Premium |
| Grim Dawn | PC i Xbox | Offline, dual class i kampania, która nadal trzyma poziom po latach. | Premium |
| Titan Quest II | PC, z planowanymi wersjami konsolowymi | Klasyczny klimat, mitologia i nowoczesne podejście do ARPG-owej progresji. | Early access |
| Torchlight: Infinite | PC i mobile | Szybkie tempo, cross-platform i prostszy start dla osób, które chcą grać krótko, ale regularnie. | Free-to-play |
| UNDECEMBER | PC i mobile | Dużo akcji, mroczniejszy ton i system, który dobrze działa w modelu sezonowym. | Free-to-play |
| Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr | PC i konsole | Grimdark sci-fi zamiast fantasy, ale pętla lootu i rozwój postaci są bardzo na miejscu. | Premium |
Path of Exile 2 polecam wtedy, gdy w Diablo najbardziej podobały ci się buildy i endgame, a nie sama fabuła. To gra, która nagradza cierpliwość, testowanie i chęć wejścia głębiej w systemy, więc nie jest najlepszym wyborem na szybki wieczór bez przygotowania.
Last Epoch jest dla mnie najbezpieczniejszym kompromisem. Daje dużo satysfakcji z craftingu i rozwijania postaci, ale nie zasypuje od razu wszystkimi mechanicznymi warstwami naraz, więc łatwiej w nią wejść bez czytania połowy internetu.
Grim Dawn dalej ma ogromny sens, jeśli chcesz gry, którą można spokojnie odpalać solo i wracać do niej po przerwie. To nie jest najszybszy ARPG, ale właśnie dlatego dobrze starzeje się lepiej niż część bardziej agresywnych, sezonowych konkurentów.
Torchlight: Infinite i UNDECEMBER są mocne wtedy, gdy liczy się dostępność i tempo. Trzeba jednak pamiętać, że model free-to-play potrafi w takim gatunku zmęczyć szybciej niż sama walka, więc przed wejściem warto sprawdzić, jak bardzo gra opiera się na sklepach, sezonach i walucie premium. Jeśli zależy ci na jednym zakupie i świętym spokoju, zostawiłbym je raczej na później.
Jeśli po tej sekcji nadal wahasz się między dwiema opcjami, następny krok jest prosty: dopasuj grę do swojego stylu grania, a nie do samej marki. Właśnie to zwykle przesądza, czy zostajesz przy ARPG na miesiące, czy po weekendzie wracasz do czegoś innego.
Jak dobrać tytuł do własnego stylu grania
Ja zwykle zaczynam od pytania, czego gracz naprawdę chce po pierwszych pięciu godzinach. Jedni chcą układać build pod konkretny skill, inni chcą po prostu siekać potwory i co chwilę wymieniać sprzęt, a jeszcze inni szukają gry, którą można odpalać bez internetu i bez presji sezonów. To rozróżnia gatunek lepiej niż sama grafika.
- Chcę najwięcej teorii i najdłuższy endgame - wybierz Path of Exile 2.
- Chcę wejść szybko, ale nadal mieć realną głębię - wybierz Last Epoch.
- Chcę spokojnej kampanii i gry solo - wybierz Grim Dawn.
- Chcę klasycznego klimatu mitologii - obserwuj Titan Quest II, ale licz się z early access.
- Chcę krótkich sesji i grania na kilku urządzeniach - wybierz Torchlight: Infinite.
- Chcę mrocznego sci-fi i cięższego klimatu - wybierz Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr.
- Chcę free-to-play z dużą ilością akcji - sprawdź UNDECEMBER.
W praktyce najczęściej robię to jeszcze prościej: jeśli komuś przeszkadza wysoki próg wejścia, od razu odradzam mu najbardziej złożone tytuły. Jeśli natomiast ktoś lubi optymalizację, sezonowe resetowanie postaci i farmienie pod konkretny loot, wtedy bardziej wymagające ARPG-i mają najwięcej sensu. Gdy zderzysz to z platformą i czasem, który chcesz poświęcić na grę, lista skurczy się do dwóch, trzech naprawdę rozsądnych opcji.
Na telefonie liczy się tempo, interfejs i cierpliwość do modelu usługowego
Na mobile ten gatunek działa tylko wtedy, gdy pętla gry jest krótka, czytelna i nie męczy sterowaniem. Właśnie dlatego nie każda duża marka sprawdza się na małym ekranie, a niektóre produkcje zyskują więcej na prostocie niż na ambitnych systemach. Jeśli interesuje cię granie w tym stylu na telefonie, patrzyłbym przede wszystkim na wygodę i model monetyzacji.
- Torchlight: Infinite - dobry wybór, jeśli chcesz dużo akcji, szybkie sesje i wygodne przechodzenie między PC a mobile.
- UNDECEMBER - sensowna alternatywa dla osób, które chcą bardziej mrocznego tonu i klasycznego hack'n'slasha na telefonie.
- Diablo Immortal - najbliższy punkt odniesienia, jeśli chcesz właśnie mobilnej wersji tej formuły, choć to już marka Blizzarda, a nie alternatywa.
Na smartfonie zwracam szczególną uwagę na to, czy gra nie zamienia się po chwili w katalog okienek, walut i przypomnień o sklepie. Jeśli monetizacja zaczyna sterować tempem progresu, nawet dobra walka przestaje wystarczać. Dobrze też sprawdzić, czy postęp przenosi się między urządzeniami i czy da się normalnie grać bez ciągłego poczucia, że system wymusza kolejny login. To prowadzi już prosto do najczęstszych błędów przy wyborze takiej produkcji.
Na co uważać, żeby nie pomylić głębi z grindowaniem
Największy błąd to mylenie „dużo zawartości” z „dobrą zawartością”. W tym gatunku łatwo ukryć ubogość projektu pod wieloma systemami, losowym dropem i sezonami, które tylko odświeżają grind. Ja zawsze patrzę, czy za każdym kolejnym poziomem stoi realna decyzja, a nie tylko większa liczba do wybicia na ekranie.
- Za duży chaos na starcie - jeśli gra nie tłumaczy swoich systemów, nowy gracz może odpaść, zanim zobaczy mocne strony buildowania.
- Model gry-usługi - sezonowość bywa świetna, ale jeśli ekonomia i sklep dominują nad zabawą, szybko robi się męcząco.
- Early access bez wyraźnego planu - taki zakup ma sens tylko wtedy, gdy akceptujesz niedoróbki i chcesz śledzić rozwój gry.
- Pusty loot - jeśli większość dropów nic nie zmienia, pętla nagrody traci sens bardzo szybko.
- Brak offline - dla części graczy to mała rzecz, ale przy dłuższym graniu potrafi przesądzić o komforcie.
W praktyce dobre ARPG nie powinno karcić cię za to, że chcesz grać po swojemu. Ma dawać przestrzeń do testowania, ale też sensownie nagradzać wysiłek. Jeśli po kilku godzinach czujesz, że wszystko kręci się wokół sztucznego przeciągania czasu, lepiej odpuścić niż brnąć dalej tylko dlatego, że gra ma znane logo. Tę logikę warto mieć z tyłu głowy, zanim wybierzesz pierwszą pozycję z listy.
Zanim wybierzesz kolejną wyprawę do lochów
Gdybym miał zawęzić wybór do trzech najpewniejszych startów, zacząłbym od Last Epoch, Grim Dawn i Path of Exile 2. Pierwsza gra najlepiej wprowadza w budowanie postaci, druga daje najbardziej komfortową kampanię offline, a trzecia oferuje najwięcej głębi dla osób, które chcą zostać w gatunku na dłużej. Reszta listy ma sens wtedy, gdy szukasz konkretnego tonu, platformy albo modelu grania, a to właśnie dopasowanie decyduje, czy dana gra zostanie z tobą na tygodnie, czy tylko na kilka wieczorów.
